Ja vs Universe, czyli proces papierowej serwetki

Bywają dni, gdy mam wrażenie, że tonę w obowiązkach i nawet kawa nie pomaga. Wtedy przypominam sobie proces papierowej serwetki – prostą technikę, która pozwala oddać część zadań Wszechświatowi. I chociaż tym razem Wszechświat trochę mnie zawiódł, wnioski były zaskakujące.

Czasem czuję, że obowiązki spadają na mnie jak deszcz meteorytów – głośno, chaotycznie i bez ostrzeżenia. Wtedy przypominam sobie proces papierowej serwetki, który poznałam dzięki książce Proś, a będzie Ci dane Esther i Jerry’ego Hicksów. Ten prosty sposób potrafi zmienić chaos w plan działania… a przynajmniej w teorii.

Proces papierowej serwetki – na czym polega?

Jeżeli czujesz się przytłoczona pracą i masz wrażenie, że lista „do zrobienia” nie ma końca, proces papierowej serwetki jest dla Ciebie. Jego idea jest banalna: weź kartkę (w oryginale to miała być serwetka, ale spokojnie – może być zwykły papier) i podziel ją na dwie kolumny. Po lewej stronie zapisz „Rzeczy, które zrobię dzisiaj”, a po prawej „Rzeczy, które chcę, by wykonał Wszechświat”.

Ten podział ma w sobie coś uwalniającego – nagle nie musisz brać na siebie całego świata. To trochę jak wzięcie głębokiego oddechu i przyznanie: „Tego nie ogarnę sama, ale może Wszechświat ma na to jakiś pomysł”.

Jak to działa według Hicksów?

Esther Hicks opisuje, że kiedy zastosowała proces papierowej serwetki, jej własna lista zadań stopniała w mgnieniu oka. Z kolei po stronie Wszechświata… zaczęły dziać się małe cuda. Ktoś, do kogo miała zadzwonić, zadzwonił pierwszy. Sprawy, które wydawały się skomplikowane, rozwiązały się same – często dzięki innym ludziom, którzy wpadli na odpowiedni pomysł w odpowiednim momencie.

Brzmi magicznie? Trochę tak. Ale przede wszystkim chodzi o zmianę perspektywy – rozdzielenie odpowiedzialności pomiędzy to, co jest w naszym zasięgu, a to, co może ułożyć się bez naszej kontroli.

Proces papierowej serwetki
Proces papierowej serwetki

Moje starcie z Wszechświatem

Zainspirowana tą historią, w środę postanowiłam spróbować. Sobie dałam 7 zadań, Wszechświatowi – aż 25. Efekt? Ja wykonałam prawie wszystko: sześć zadań zrealizowanych, jedno malutkie odłożone na następny dzień.

A Wszechświat? No cóż… ten leń NIC nie zrobił! Ani jednego punktu z listy po jego stronie nie można było odhaczyć. Może miał wtedy wolne. A może – i tu mam podejrzenie – Wszechświat czasem potrzebuje więcej niż jednego dnia, żeby dostarczyć rezultaty.

Co z tego wynika?

Proces papierowej serwetki nie jest magiczną różdżką, która sprawi, że wszystko zrobi się samo. Jest raczej narzędziem porządkującym myśli i pozwalającym odpuścić to, czego i tak nie możemy kontrolować. Dzięki niemu możemy pracować z większym spokojem, bo w pewnym sensie dzielimy się obowiązkami z… kimś większym od nas.

Jeśli chcesz zobaczyć, w jakim nastroju robiłam swoją listę, podrzucam link do piosenki, która mi wtedy towarzyszyła.

Kliknij tutaj https://youtu.be/fOIcY0m3cDM lub posłuchaj pod spodem na stronie:

Oficjalna strona Esther Hicks: https://www.abraham-hicks.com/

Książka, z której korzystałam: https://www.amazon.com/Ask-Given-Learning-Manifest-Desires/dp/1401904599

Organizacja pracy w punktach: https://magicznycoaching.pl/organizacja-pracy-w-punktach/

O tworzeniu dobrego nawyku: https://magicznycoaching.pl/21-dni-na-nowy-nawyk/

Kim jestem?

Wróżka Anna Żarek
Jestem coachem matrycy energetycznej, wróżę z kart tarota i wahadełka.

Pasjonuje mnie psychologia, parapsychologia, rozwój duchowy i osobisty.

Pomagam ludziom w podejmowaniu decyzji, rozwiązywaniu problemów dotyczących pracy, biznesu, miłości, relacji z ludźmi i innych.

Przyjmuję klientów na indywidualne sesje osobiste, telefoniczne i online.

Artykuł opublikowany: 27 sierpnia 2022

Ostatnia aktualizacja: 16 sierpnia 2025